czwartek, sierpień 16, 2018
   
Text Size

O szansie, fascynacji, pasji i mobilizacji (Paulina Pudło)

 

Fascynacja, szansa - stypendium, decyzja, wyjazd. A teraz nie ma już odwrotu – przez najbliższe miesiące mieszkam i studiuję na Węgrzech!

Instytut Pedagogiki Muzycznej im. Zoltána Kodálya w Kecskemét ma na celu kształcić przyszłych nauczycieli muzyki, wokalistyki, instrumentalistyki oraz dyrygentów.

Psalmus Hungaricus

Przyjeżdżają tu ludzie z całego świata – od USA i Kanady, poprzez kraje europejskie i azjatyckie, aż po samą Australię. Miks języków, kultur i doświadczeń spotyka się w samym sercu rozśpiewanych Węgier, w rodzinnym mieście Kodálya, autora fenomenu systemu edukacji muzycznej na Węgrzech.

Śpiew, chór, solfeż, dyrygentura, metodyka, obserwacje w szkole, fortepian, wykłady... Listę przedmiotów do wyboru mogłabym długo kontynuować. Wszystkie zajęcia – tak jak każda lekcja muzyki w węgierskiej iskoli – w 100% przesiąknięte są muzyką. I pasją nauczyciela.

Przykładowa lekcja muzyki, klasa 3 szkoły podstawowej: 30 uczniów, 45 minut, 9 piosenek. Nauczycielka nauczania wczesnoszkolnego – a więc nie wyspecjalizowany nauczyciel muzyki – śpiewa czystym, otwartym głosem, dyryguje, stymuluje uczniów do rozpoznawania rytmów, wysokości dźwięków i formy szukając najbardziej efektywnych metod, rozwija ich muzykalność i słuch wewnętrzny, a to wszystko w przyjaznej, radosnej atmosferze muzykowania. Niby nic szczególnego – powiedzą niektórzy – lekcja jak każda inna, no, może jedynie nauczycielka bardziej kreatywna, a dzieci zdolniejsze. Ale nie o to chodzi. Sęk w tym, że na Węgrzech muzyka nie jest przedmiotem spychanym na margines. Jest nauką, jak każda inna – ma określone zasady, które należy zrozumieć, przyswoić i stosować. Na Węgrzech nauczyciele muzyki nie muszą improwizować i sami główkować nad tym, co właściwie i w jaki sposób powinni przekazać uczniom. Przeglądając niektóre z aktualnych polskich podręczników do muzyki i słuchając opowieści o tym, jak są realizowane – mamy czego pozazdrościć.

W szkole

Ale nie o zazdrość tu chodzi. Raczej o mobilizację nas, którzy mamy wpływ na nauczanie muzyki w naszym kraju, mieście, szkole, chociaż jednej klasie. O pasję w pracy i o wiarę w sens tego, co robimy. To ma sens, dla mnie ogromny, bo wiem, że moje życie ukształtowała muzyka, dali mi ją moi nauczyciele. Nie możemy zaprzepaścić szansy dawania kolejnym pokoleniom czegoś najbardziej wartościowego, nie możemy dopuścić, żeby muzyka nadal była spychana na margines. Kto nadal nie jest o tym przekonany – zapraszam do Kecskemét!

Na zakończenie powtórzę znane wszystkim słowa Kodálya, nadal tak bardzo aktualne: „O wiele większe znaczenie ma to, kto jest nauczycielem śpiewu (muzyki) w Kisvárda, niż kto jest dyrektorem Opery. Bo zły dyrektor szybko upadnie (od czasu do czasu nawet i dobry). Natomiast niedobry nauczyciel działając przez trzydzieści lat zabija w dzieciach miłość do muzyki”.

Paulina Pudło

 

fot.: Paulina Pudło, Łukasz Szmigiel

Odwiedza nas 12 gości oraz 0 użytkowników.

Stowarzyszenie im. Zoltána Kodálya w Polsce
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
40-025 Katowice
ul. Zacisze 3
KRS: 0000337652

Zaloguj się